Stal, moce i Anglia XIX wieku

Dziewczyna w stalowym gorsecie  - Kady Cross

Czy można połączyć stal, dziwne moce i XIX wiek w jednej książce? Jak widać można, a idealnym tego przykładem jest książka Kady Cross "Dziewczyna w stalowym gorsecie". Jednakże nie zawsze takie połączenie może oznaczać coś dobrego. W przypadku tej książki mam mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony pomysł był fajny i ciekawy, a całość mogła się rozwinąć w zaskakujący sposób, ale jest jedno "ale" - wykonanie nie zachwyca. Ciężko było mi ocenić tę książkę, ponieważ momentami czyta się ją wspaniale, ale przychodzą takie chwile, kiedy niezwykle trudno jest przebrnąć przez kolejne strony.

 

Sama historia przypomina trochę Kopciuszka - mamy księcia z pięknym dworem, mamy dziewczynę, która jest zwykłą pokojówką, ale przypadkiem pewnego razu trafia na księcia Griffina, który przygarnia ją pod swój dach. Ciekawym elementem jest to, że główna bohaterka - Finley - posiada niezwykłą przypadłość, zawiera bowiem w sobie dwie przeciwstawne osobowości, gdzie jedna jest dobra, a druga zła. Z pomocą Griffina próbuje połączyć te osobowości, ponieważ często zdarza się tak, że ciemna strona bierze górę nad jasną, a to nie kończy się zazwyczaj zbyt dobrze. Do tego mamy postać Griffina, który również posiada moc - potrafi łączyć się z Eterem, chłonąć go i wykorzystywać, jednocześnie ma możliwość dzięki niemu kontaktować się ze zmarłymi. Mamy też Emily, która posiada umiejętność konstruowania i budowania nowych rzeczy, taki trochę inżynier budowy maszyn. Pojawia się też sam, który jest niezwykle silny i nie przepada za Finley. I oczywiście ciotka Kordelia, opiekunka księcia Griffina, która potrafi zaglądać do głowy i przeglądać w niej jak w książce. Jednakże w całej powieści chodzi tak naprawdę o to, żeby dorwać Machinistę, który przekształca maszyny w taki sposób, aby atakowały ludzi.

 

Postacie są dosyć ciekawe - mniej lub bardziej. Pomysł na fabułę nie jest jakiś nadzwyczajny, ale przyjemny, jeśli ktoś lubi kryminały. Niestety najbardziej kuleją w całej książce relacje damsko-męskie, zwłaszcza w przypadku Griffina i Finley. Są to momenty, kiedy mam wrażenie, że czytam jakieś romansidło, gdzie nastolatkowie się siebie wstydzą, ale z drugiej strony coś ich do siebie ciągnie i właściwie nie wiadomo jak długo to będzie trwać. Mam świadomość tego, że to XIX wiek, ale bohaterowie są dosyć niezwykli. Zwłaszcza ciemna strona Finley, która jest dosyć niegrzeczna. I właśnie ten motyw znacznie osłabił całą powieść. Jeśli będę jednak miała okazję zapoznać się z kontynuacją to pewnie skorzystam, ale nie spodziewam się czegoś niezwykłego. Skuszę się, jeśli będę miała ochotę na coś prostego i banalnego.