Znów te wampiry

Naznaczona - Cast P.C.,  Cast Kristin

Od czasu powstania "Zmierzchu" minęło już sporo czasu, a mimo to moda na pisanie i czytanie książek o wampirach nie przemija. Być może ta saga otworzyła jakiś nowy podgatunek w literaturze, ale nie mnie to oceniać. Po prostu gdyby ludzie nie chcieli tego czytać to pisarze nie pisaliby książek, w których występują wampiry. Skoro jednak wciąż i wciąż można natrafić na nowe pozycje tego typu to znaczy, że trzeba ostrożnie do nich podchodzić i starać się wybierać te, które są warte uwagi.

 

Początkowo nie chciałam czytać kolejnej serii o wampirach i pewnie bym tego nie zrobiła, ale koleżanka powiedziała mi, że ma całą serię i chętnie mi pożyczy. Poprosiłam zatem najpierw jedynie o pierwszą część, bo kto to wie, co się w tym wszystkim kryje. Zabrałam się więc za czytanie "Naznaczonej", która otwiera cykl Domu Nocy i skończyłam czytać dosyć szybko. Jak już kiedyś wspominałam, lubię czytać książki młodzieżowe, nawet o wampirach, ale takie, które przedstawiają sobą jakąś wartość. Niestety "Naznaczona" do takich książek nie należy.

 

Zoey to fajna dziewczyna. Ma strasznego ojczyma, a jej matka odkąd go poślubiła, zmieniła się nie do poznania. Zoey zatem ma właściwie tylko babcię, której może zaufać i na której może polegać. Nieco oklepany schemat, ale da się przeżyć. Niestety pomimo chęci nie polubiłam za bardzo głównej bohaterki, chociaż jest dobrą dziewczyną, nie garnie się do władzy i innych tego typu rzeczy. Nie ma jednak żadnych wyrazistych cech oprócz tego, że jakimś cudem szybciej niż inni przemienia się w wampiry i ma niezwykłe zdolności. Książka jest bardzo schematyczna, nie ma w niej nic odkrywczego, a szkoda, bo może jakimś cudem wyszłaby z tego całkiem przyjemna historia. Kolejna rzecz, do której muszę się przyczepić to język. Nie wiem, czy oryginał też taki jest (zakładam, że tak), ale styl, w jakim jest pisana książka, ma być młodzieżowy i fajny, a tak naprawdę jest to sztuczne, takie używanie różnych słówek i powiedzeń, które po prostu nie pasują do całości. Młodzież nie jest głupia i potrafi czytać książki pisane prostym, ale normalnym językiem. Nie trzeba wrzucać w tekst jakiś udziwnień, które mają wprowadzić fajowy nastrój czy coś. Szkoda.

 

Jeśli macie ochotę na poznanie historii Zoey to bierzcie książkę do ręki i czytajcie. Jeśli nie tak naprawdę niewiele tracicie. Ja raczej nie odpuszczam przy pierwszym podejściu, dlatego zabieram się za drugą część, ale jeśli ona będzie dużo słabsza od kolejnej to chyba porzucę tę serię. Oczywiście to nie tak, że książka jest całkiem skopana, ponieważ można przy niej się rozerwać, czasami pośmiać, bo ona potrafi wciągnąć i mówicie sobie, że jeszcze tylko jedna strona i jeszcze jedna. Jednakże na pewno są lepsze książki i serie od Domu Nocy. Chyba, że potem będzie lepiej? Kto wie... Ja jeszcze nie wiem :P